Boże Błogosławieństwo

  • Kiedy Bóg może błogosławić?
  • Jak to jest, że czasami się modlimy o coś i nic – odpowiedzi brak,
    a czasem Bóg wysłuchuje nasze prośby?
  • Jak to jest, że niekiedy słyszymy odpowiedź od razu, ale bywa
    i tak, że niczego nie oczekujemy, a On nam daje to, co potrzebne?

Powyższe zagadnienia są odwieczną tajemnicą. Ludzie zawsze
czuli potrzebę zwrócenia się do Kogoś w Niebie, kto jest w stanie
wysłuchać ich błagań i próśb. Albo przynajmniej sprawić, by można
było iść przez życie ze świadomością, że tam wysoko Ktoś nad nimi
czuwa, niezależnie od tego, czy przebywasz w domu, w pracy czy
w drodze. Osobiście wolę mieć świadomość, że jest Bóg, który kieru-
je światem i właśnie On ma wpływ na wszystko, co dzieje się wokół
nas, niż liczyć na przypadek. Niektórzy wierzą w szczęście, w dobry
fart, wiatr wiejący w plecy, a ja wierzę w Boga Ojca Wszechmogące-
go, który jest w Niebie i opiekuje się nami. To nie jest tylko założenie.
Zauważyłem niesamowitą prawidłowość w sytuacjach, w których
postanowiłem w pełni ufać Bogu. Sprawdziłem to osobiście. Moja
prośba skierowana do Boga zawsze została wysłuchana. Nigdy nie
pozostała bez odpowiedzi. Finał moich próśb zawsze jest taki sam
– albo dostaję to, o co proszę, albo otrzymuję coś lepszego. To tylko
kwestia czasu, nawet jeśli niekiedy na początku dzieje się inaczej, niż
byśmy chcieli.

A Ty, Bracie lub Siostro? Co o tym myślisz? Sądzisz, że możesz
zwrócić się do Boga z prośbą o cokolwiek i dostaniesz odpowiedź?
A może nigdy tego nie praktykowałeś? Chciałbym Cię zachęcić do
rozmowy z Bogiem. On nas słyszy i nieraz odpowiada, choć nie za-
wsze po naszej myśli. Tylko skąd mamy wiedzieć, jak skutecznie się
modlić? Rada jest prosta: przeczytać instrukcję. Przecież zawsze jest
tak, że przyjmując jakieś zasady gry, kupując nową rzecz, wchodząc
w nową branżę czy poznając jakąś naukę, możemy liczyć na wska-
zówki w postaci instrukcji, zasad postępowania, opisu działania czy
też w formie poradnika.

Co w takim razie może być dla nas takim poradnikiem? Swo-
istym przewodnikiem po życiu i pomocą w modlitwie? Czy Bóg
zostawił nam jakąś instrukcję? Oczywiście jest wiele wykładni na
ten temat, przygotowanych przez różnego rodzaju kościoły czy
uczonych, ale dla każdego chrześcijanina taką instrukcją mówią-
cą jak żyć, jak postępować i opisującą, co nastąpi niebawem na
świecie, powinno być Pismo Święte. Ta natchniona Księga poma-
ga nam zrozumieć wszystkie prawidłowości ludzkiej egzystencji,
których autorem jest sam Bóg. Jeden z fragmentów Pisma Święte-
go mówi: „Albowiem oczy Pana obiegają całą ziemię, by wspie-
rać tych, którzy mają wobec Niego serce szczere”
(2 Kron. 16,9).
Czy to nie pierwsza, wspaniała wiadomość dla nas? Jeśli tylko zało-
żymy, że Pismo Święte jest natchnionym listem Boga, to powyższy
fragment niesie dobrą nowinę: jeśli masz szczere serce wobec Nie-
go, to On czuwa nad Tobą, wspiera Cię w każdej sytuacji – trudnej
i tej prostej – chroni Cię i opiekuje się Tobą. Tylko czy potrafisz to
dostrzec? Czy chociaż raz dałeś szansę Twemu Ojcu Niebiańskiemu,
aby w tym zakresie mógł Ci się objawić? Pewnie nie raz, jednak wte-
dy nazywałeś to zbiegiem okoliczności lub przypadkiem. Tylko że
w życiu Chrześcijanina nie ma przypadków. Więc co to było? Czy
naprawdę ręka Boga, którą Ci podał?

Jak często mówisz: „Boże, czy Ty mnie wspierasz? Gdzie jesteś?”,
podczas gdy On jest przecież obok Ciebie, tak blisko, chociaż nie
zawsze to czujesz. Łatwiej jest patrzeć na wszystkie Boże błogosła-
wieństwa jako na realizację własnych celów, które gdzieś tam, kie-
dyś – na jakiś ćwiczeniach czy warsztatach – założyłeś sobie, wizu-
alizowałeś ich osiągnięcie, a teraz się to spełniło. Pewni naukow-cy
właśnie tak twierdzą: jeśli sobie założysz jakiś cel, zwizualizujesz go,
będziesz o nim myślał w dzień i w nocy, będziesz do niego dążył
z całych sił, to przyjdzie dzień, w którym ten cel osiągniesz. I czy tak
się nie dzieje? Marzyłeś, żeby mieć to coś, tę upragnioną rzecz – te-
lefon, komputer, PSP, samochód, ubranie … – i nagle masz to! Twój
skarb, którego niektórzy mogą Ci pozazdrościć. To prawda, takie na-
uki są na świecie i zazwyczaj w nie wierzymy. Bo łatwiej uwierzyć
w zbieg okoliczności, niż w Bożą opiekę. Zwłaszcza gdy modlimy się
i modlimy, a Niebiosa zdają się odpowiadać głuchą ciszą.

W Piśmie Świętym mamy wiele przykładów ludzi, którzy przykła-
dali duże znaczenie do nawiązania kontaktu z Bogiem. Król Dawid
wołał do Boga niejednokrotnie: „Usłysz, Panie, moje słowa, zwróć
na mój jęk uwagę”
(Ps. 5,2); „Usłysz, o Panie, moją modlitwę, i wy-
słuchaj mego wołania; na moje łzy nie bądź nieczuły, bo gościem
jestem u Ciebie, przechodniem – jak wszyscy moi przodkowie”

(Ps. 39,13); „Mówię Panu: Jesteś moim Bogiem; usłysz, o Panie,
moje głośne błaganie”
(Ps. 140,7). Wspaniałą nowiną jest to, iż we-
dług relacji biblijnej Dawid za każdym razem doczekał się odpowie-
dzi. Możemy ufać, że nasza wytrwała modlitwa także przyniesie po-
dobny efekt.

Pewnego razu moja znajoma wybrała się z rodziną autem do
krewnych mieszkających w innej miejscowości. Droga przebiegała
całkiem spokojnie, aż do momentu, w którym zatrzymali się na po-
boczu, aby zrobić krótką przerwę w podróży. Gdy większość osób
była zajęta sobą, mała Renatka wyszła zza samochodu wprost pod
pędzący pojazd. Uderzenie było tak silne, że dziewczynka poszybo-
wała w powietrze kilka metrów i upadła, uderzając głową o asfalt. Po
niedługim czasie przyjechało pogotowie. Lekarz pierwszej pomocy
stwierdził szereg rozległych obrażeń ciała. Dziecko było nieprzytom-
ne. Rodzice podczas całego zdarzenia byli zrozpaczeni i przestrasze-
ni, ale zawierzyli tę sytuację Bogu, wzywając Jego imienia i modląc się
w intencji Renatki. W szpitalu spędzili przy niej całą noc. Rankiem,
gdy odzyskała przytomność … czuła się całkiem dobrze. Po dwóch
dniach wyszła ze szpitala, mając tylko kilka siniaków na ciele. Leka-
rze nie mogli uwierzyć, że nie było gorszych konsekwencji tak po-
ważnego wypadku. Gdzie podziały się urazy? Bóg jeden wie. Lekarze
sami określili to jako cud. Czy ta rodzina była szczerym sercem przy
Bogu? Wierzę, że tak. „Albowiem oczy Pana obiegają całą ziemię,
by wspierać tych, którzy mają wobec Niego serce szczere”
(2 Kron.
16,9).

Wyobraź sobie teraz siebie w podobnej sytuacji. Jak Ty byś się
zachował? Czy znalazłbyś czas, aby klęknąć i wezwać na pomoc Ojca
w niebiosach? Czy potrafiłbyś zaufać Mu i powierzyć całą sytuację
w Jego ręce? Ufać, że wszyscy, którzy ratują życie bliskiej Ci oso-
by, robią to z oddaniem i najlepiej jak tylko potrafią? Bo prze-
cież Bóg współdziała z nimi? Oczywiście wszystko jest w rękach
Pana, który układa nasze ścieżki i ma wpływ na nasze życie. Opi-
sana sytuacja mogła zakończyć się tragicznie. A jednak tak się
nie stało. Słysząc takie historie zwykle przypuszczamy, że w na-
szym przypadku nie byłoby tak dobrze. Dlaczego? Z Bogiem
wszytko jest możliwe, tylko zastanów się – jakiego Boga znasz?
Jakiego Boga przedstawili Ci rodzice, wychowawcy i kapłani?
Ja chcę Ci pokazać wspaniałego Ojca Wszechmogącego, jedynego,
z którym życie jest piękną przygodą, a nie cierpieniem. Wierzę, że
Bóg istnieje i może mieć ogromny wpływ na nasze życie. Musimy
spełnić tylko pewne Boże oczekiwania. Jednym z nich jest szczere
serce i ufna, wytrwała modlitwa.

Kilkuletni Konrad przyszedł z rodziną nad jezioro, aby popły-
wać. Ojciec w pewnym momencie zauważył, że syna nigdzie nie ma.
Nurkowali około dziesięć minut w poszukiwaniu dziecka. Po kilku
następnych minutach znaleźli go pod wodą, rozpoczęli reanima-
cję, która trwała aż do przyjazdu karetki i przejęcia akcji ratunko-
wej przez lekarza. W tym przypadku rodzina również oddała syna
w ręce Boga. Udało się. Chłopiec odzyskał przytomność. Lekarz
nie mógł uwierzyć, że dziecko było aż dziesięć minut pod wodą.
Jednak dla Jezusa nie ma rzeczy niemożliwych. W Piśmie Świę-
tym wielokrotnie czytamy o tym, jak Jezus uzdrawiał, wskrzeszał
z martwych, leczył chorych. Czy dzisiaj jest to możliwe? Tak! Ale
tylko po udzieleniu sobie szczerej odpowiedzi na pytanie: kto jest
naszym Ojcem? Czy ojciec grzechu, szatan? Czy może Bóg Wszech-
mogący? Jakie to smutne i tragiczne, że nie wszyscy wiedzą, jaka moc
pochodzi od Boga oraz że modlitwa kierowana do Niego może mieć
tak wielką siłę sprawczą.

Jak w swoim życiu możemy doświadczyć cudu? Co może mieć
wpływ na to, że niektóre prośby są wysłuchiwane, a inne nie? Kiedy
miało się urodzić moje pierwsze dziecko, mieszkaliśmy w Stalowej
Woli. Zakładaliśmy, że będziemy mieć dziewczynkę. Cokolwiek ro-
biliśmy, to z nastawieniem, że w naszym życiu pojawi się córeczka.
Pokój wyobrażaliśmy sobie w kolorach różowych, a nie niebieskich.
Wybierając ubranka, celowaliśmy w spódniczki, a nie spodenki. Bar-
dziej myśleliśmy o lalkach niż o samochodach, a imię też już mieli-
śmy wybrane – Julka. Pamiętam jak w siódmym miesiącu ciąży uda-
liśmy się na badanie USG do ginekologa. Wtedy też, myśląc o płci
i o pytaniu, jakie zadamy lekarzowi, spodziewaliśmy się odpowiedzi:
będzie córeczka. Niestety trafiliśmy do szpitala publicznego. Lekarz
nie był skory zdradzić nam płci dziecka. Powiedział, że zaprasza nas
wieczorem do swojego gabinetu i wtedy powie, czy to będzie chłop-
czyk czy dziewczynka (czytaj: zapłacicie mi, to Wam powiem). Nie
chcieliśmy przyjąć takiego rozwiązania – zresztą nie zależało nam aż
tak bardzo. Od samego początku wiedzieliśmy, że to będzie dziew-
czynka. Począwszy od momentu, gdy tylko dowiedziałem się o ciąży
Emilii, klękałem rano i wieczorem, zanosząc swoją prośbę do Boga
o to, by obdarzył nas córeczką. A ponieważ wiedziałem, że jestem
blisko Boga (czułem to i starałem się utrzymywać z Nim więź), dlate-
go też sprawa wydawała mi się oczywista. Bóg wysłucha mej prośby
i będzie to nie kto inny, jak właśnie wyczekiwana córeczka. Trwali-
śmy w tych myślach i modlitwach do dnia narodzin. Wtedy okazało
się, że dzidziuś nie chce tak szybko przyjść na świat. Minął pierwszy
dzień, drugi, trzeci …. W końcu, w piątym dniu po wyznaczonym
terminie porodu, udaliśmy się do naszego lekarza na konsultację.
Pod koniec badania lekarz dodał tak od niechcenia:
– „A jeśli chcecie znać płeć dziecka …” – nastała cisza i już w myślach
słyszałem jego odpowiedź, że będzie to dziewczynka, on jednak nie-
spodziewanie dokończył:
– „… będzie to chłopczyk”.
Pamiętam, usiadłem wtedy w poczekalni i zacząłem pytać: „Boże, jak
to? Przecież się umawialiśmy! Prosiłem Cię! Wydawało mi się, że się
rozumiemy. Panie gdzie jesteś? Miałeś być przy mnie i mnie wspie-
rać!”. Były to smutne dla mnie dni. Nie wiedziałem czy płakać, czy
krzyczeć. Bóg przecież wiedział, jakie są moje plany, marzenia, ech…

Patrząc z perspektywy czasu, tego chłopczyka, wspaniałego uko-
chanego synka, nie zamieniłbym dzisiaj na żadną córeczkę. Ale wte-
dy, w 2001 roku, miałem takie właśnie myśli, a nie inne. Dzisiaj już
rozumiem, dlaczego się tak stało. Pojąłem to po latach doświadczeń,
przemyśleń, obserwacji oraz historii przytoczonych w Piśmie Świę-
tym. Całe Pismo jest zbiorem odpowiedzi na wiele naszych pytań.
Wystarczy tylko sięgnąć po Biblię i zacząć studiować. Zgłębiać to, co
tam jest opisane. Odpowiedzi przyjdą – niektóre od razu, a niektóre
z czasem.

Nie myśl, że Pismo Święte jest dla Ciebie niezrozumiałe. Szatan
chce, abyś tak myślał. Niektórzy nie będą zadowoleni, że swój czas
poświęcasz na czytanie Biblii. Szatan wykorzysta wiele osób wokół
Ciebie, aby zniechęcić Cię do studiowania Pisma. Ty jednak nie pod-
dawaj się. Zacznij od początku, poznaj dzieje Ziemi i wszechświata.
Poznaj tajemne prawdy, które mówią, że wokół nas toczy się wiel-
ki bój. Bój między dobrem a złem, między prawdą a kłamstwem,
między naszym miłosiernym Ojcem a ojcem kłamstwa, którym jest
szatan. To szatanowi zależy, aby zniechęcić Cię do zgłębiania Pisma
Świętego – a tym samym do poznawania prawdy.

Wtedy, gdy narodził się Kuba, nie mogłem tego zrozumieć. Czu-
łem, że jestem blisko Boga, chociaż może moje postępowanie tego
nie potwierdzało. Tak naprawdę, jeśli chciałbym podsumować moje
ówczesne więzi z Bogiem, to były one takie, jak relacja nieszczerego
narzeczonego względem swojej narzeczonej, który mówi: „kocham
Cię”, jednak jego codzienne zachowania świadczą zupełnie o czym
innym. Byłem blisko kościoła, blisko księży, ale z daleka od prawdy
– nauki zawartej w Piśmie Świętym. Już wtedy mijała mi 15. roczni-
ca przystąpienia do szeregów ministrantów. Od kilku lat działałem
w Katolickim Stowarzyszeniu Młodzieży, nawet pełniłem swego cza-
su funkcję w zarządzie diecezjalnym KSM w diecezji radomskiej.
Następnie studiowałem na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim
i należałem do Duszpasterstwa Akademickiego. Czyli można po-
wiedzieć, że byłem aktywnym chrześcijaninem. Ale cóż z tego,
skoro faktycznie żyłem z dala od Boga. Mogę porównać swoją po-
stawę do faryzeuszy, pełniących funkcję we władzach Izraela –
funkcję pełnili dla funkcji, a Boga nie znali. Nie po takiej aktyw-
ności można poznać dobrego chrześcijanina. Wtedy tego jeszcze
nie wiedziałem. Jezus powiedział: „Poznacie ich po owocach”
(Mat. 7,20), a także: „Jeżeli mnie miłujecie, będziecie zachowy-
wać moje przykazania”
(Jan 14,15). Bóg oczekuje naszego za-
angażowania, jednak zgodnie z Jego wolą – a nie naszą – zawartą
w Piśmie Świętym. On oczekuje, abyśmy głosili Ewangelię, jed-
nak tylko taką, jaka jest objawiona w Jego Słowie. Pragnie, byśmy
stosowali takie praktyki religijne, o których mówi Pismo Święte,
a nie te, które zostały ustanowione przez ludzi.

Z czasem zdecydowaliśmy się na drugie dziecko. Wówczas, bę-
dąc już święcie przekonani, że tym razem otrzymamy córeczkę, czy-
niliśmy wszystko w tym kierunku. Nawet teść podpowiadał mi, co
zrobić, jak i kiedy, by urodziła się dziewczynka. Teorie, jakich wtedy
się nasłuchaliśmy, nie zmieściłyby się w tej książce, gdybym chciał je
wszystkie spisać. To nie było jednak najistotniejsze. Mieliśmy prze-
konanie, że teraz mamy większe szanse na dziewczynkę, tłuma-cząc
sobie, że skoro już jest synek – teraz powinna być córeczka. Ale to
jeszcze nic! Najważniejszy dla mnie był fakt, że swoje prośby zno-
wu zanosiłem do Boga i tym razem wierzyłem, jak nigdy dotąd, że
mnie wysłucha. Po kilku miesiącach udaliśmy się na badania. Tym
razem obsługiwał nas inny lekarz, który od razu stwierdził, że … bę-
dzie to chłopczyk. Byłem załamany. Jak to? Czy nie byłem szczerym
sercem przy Bogu? Wydawało mi się, że jestem tak blisko Niego, jak
nikt z moich znajomych! Ale nie wiedziałem wtedy, że to jeszcze nie
wszystko.

Kilka dni później, moja znajoma powiedziała mi:
– „Słuchaj, nie przejmuj się. Z badaniem USG jest różnie. Nie do
końca sprawdza się to, co lekarz powie. Często w brzuszku jest
dziewczynka, jednak pępowina tak się potrafi zawinąć, że wygląda
jak siusiak i lekarz ma wtedy wrażenie, że to chłopczyk. Zresztą, nie
martw się! Wiem, że modlisz się mocno w tej intencji, więc dlaczego
Bóg miałby Cię nie wysłuchać? Na pewno będziecie mieć córeczkę”.
Tym samym znowu nabrałem wiary, że urodzi się dziewczynka.
W niedługim czasie pojechałem do przyjaciela, a on do mnie
mówi:
– „Słuchaj, byłem u wróżki! Powiedziała mi, że będziecie mieć dru-
giego chłopczyka.”
Padłem na kolana i mówię do Boga: „Panie, ja wiem, że Ty tam jesteś.
I wiem, że jest napisane, iż w takich sprawach nie będziemy radzić
się nikogo, jak tylko Ciebie”. Pismo Święte mówi: „Wy natomiast nie
słuchajcie waszych proroków, waszych wróżbitów mających senne
marzenia, waszych przepowiadaczy ze znaków ani waszych cza-
rowników”
(Jer. 27,9). „Bo to mówi Pan Zastępów, Bóg Izraela:
Nie dajcie się wprowadzić w błąd przez waszych proroków, którzy
są wśród was, i przez waszych wróżbitów; nie zwracajcie uwagi
na wasze sny, jakie śnicie. Oni bowiem prorokują wam kłamstwo
w moje imię. Nie posłałem ich – wyrocznia Pana”
(Jer. 29,8-9). Dla-
tego modliłem się nadal: „Panie, teraz chcę, abyś pokazał wszystkim,
że jest inaczej, proszę Cię o to. Przecież uważamy Ciebie za Ojca
Wszechmogącego i to do Ciebie mamy zanosić wszelkie zapytania,
prośby jak i dziękczynienia. Dlatego teraz tym bardziej Ciebie pro-
szę, wysłuchaj moje modlitwy w tej intencji”. Takie miałem myśli
i takie prośby zanosiłem do Pana, będąc mocno przekonany, że mnie
wysłucha.

Przyszedł czas narodzin. Osobiście byłem na sali porodowej, to-
warzysząc żonie. W końcu nadszedł finał. Lekarz podał mi dzieciąt-
ko mówiąc:
– „Możesz być Pan szczęśliwy, masz Pan syna!”

Dzisiaj z perspektywy czasu już wiem, że to co nam wydaje się
dobre, w oczach Pana może mieć całkiem inne odzwierciedlenie.
Nasze plany niekoniecznie są planami Bożymi. To, co realizuje-
my, nie zawsze musi być wsparte Jego błogosławieństwem. Obec-
nie mam dwóch synów i cieszę się, że tak się stało. Drugiego z nich
również nie zamieniłbym na żadną córeczkę. Bardzo dobrze mi
z tymi moimi synkami. Potrzebowałem kilku lat, żeby to zrozumieć.
Tak zadecydował Pan! On wiedział, że mając dwóch synów, będę
bardzo szczęśliwy. Wtedy tego nie wiedziałem.

Niestety nie wszystko jesteśmy w stanie zrozumieć. Wierzę, że na
te pytania, na które nie uzyskałem do tej pory odpowiedzi, na pewno
otrzymam ją w Niebie, gdy stanę twarzą w twarz z Bogiem. Spytam
Go, dlaczego stało się tak, a nie inaczej i wierzę, że Bóg mi to odpo-
wiednio uzasadni. Na tym opiera się całe moje zaufanie do Niego.
Jeśli chcesz poznać odpowiedzi na nurtujące Cię pytania, to postaraj
się z Nim spotkać. Stań się dzieckiem Bożym. A gdy już dojdzie do
spotkania, pytaj Go! Jestem pewien, że odpowie w taki sposób, jaki
jest Ci na dany czas najbardziej potrzebny.

Można by postawić hipotezę, że Bóg wysłuchuje wszystkich
próśb, błogosławi i ratuje z sytuacji bez wyjścia, ale to dotyczy tyl-
ko osób, które są mu bliskie. Czy aby na pewno tak jest? Zobaczmy,
co na ten temat mówi Święty Jan, umiłowany uczeń Jezusa, świadek
tamtych czasów, a zarazem apostoł, który umarł jako ostatni z apo-
stołów: „Ufność którą w nim pokładamy polega na przekonaniu,
że wysłuchuje On wszystkich naszych próśb zgodnych z jego wolą”

(1 Jana 5,14). Oto jest cała tajemnica! Więc możemy teraz uzupeł-
nić naszą hipotezę stwierdzeniem: Bóg wysłuchuje wszystkich próśb,
błogosławi i ratuje z sytuacji bez wyjścia, czyniąc tak względem osób,
które są mu bliskie i wtedy, gdy jest to zgodne z Jego wolą. Znając już
wyjaśnienie, nie bądźmy więc niecierpliwi i nie dziwmy się, że Bóg
nie spełnia wszystkich naszych oczekiwań. Nie skupiajmy się tylko
na rzeczach doczesnych. Jeśli Bóg uzna, że coś nam jest potrzebne,
to nam to da. Zapewne z perspektywy czasu będzie nam łatwiej pra-
widłowo ocenić daną sytuację. A jeśli nie – kiedyś sam Stwórca nam
odpowie, dlaczego tak było lepiej.

Rozważmy taki przykład: Kasia kocha Piotra, nie wyobraża sobie
życia bez niego. Chce być z Piotrem, jednak on nie zwraca na nią
uwagi. Modli się więc do Boga: „Panie, spraw, abym mogła zostać
żoną Piotra i być z nim szczęśliwa”. Bóg słyszy tę modlitwę, słyszy
przecież wszystkie nasze modlitwy. Bóg zna przyszłość i wie, że Ka-
sia nie będzie szczęśliwa z Piotrem, ponieważ nie jest on dobrym
człowiekiem i nie zdoła spełnić jej oczekiwań. Dziewczyna jednak
tego teraz nie wie. Taką wiedzę ma natomiast nasz Bóg Wszechwie-
dzący. Kasia czuje żal do Boga, pyta: „Panie, dlaczego nie wysłu-
chujesz mych próśb?”. Bóg je słyszy, tylko nie może spełnić dwóch
próśb jednocześnie, które się wzajemnie wykluczają: tego, by była
szczęśliwa i mogła równocześnie związać się z Piotrem. Bóg reali-
zuje więc swój plan – uczyni Kasię szczęśliwą i da jej odpowied-
niego męża, ale na to potrzeba czasu. Ona zrozumie to dopiero
z perspektywy czasu. Gdy po latach, czując się dobrze ze swoją dru-
gą połową, przekona się (być może z opowiadań), jak niedobrym
mężem dla innej kobiety był Piotr. Sztuką jest powierzyć wszyst-
kie prośby Bogu i pozwolić Mu zdecydować, jak mają być one zre-
alizowane. Powinniśmy czekać. Niezależnie od tego, co się stanie
i w jaki sposób się to stanie. Bóg wybierze dla nas najlepsze rozwią-
zania.

Odpowiedzmy sobie teraz na pytanie: kiedy Bóg będzie z nami?
I kiedy może uznać nas jako tych, którzy mają szczere serce? Wyja-
śnienie możemy znaleźć w Piśmie Świętym. Tam Bóg składa nam
wiele obietnic. Przykłady ze Starego Testamentu uczą, że gdy Bóg
daje obietnicę, to zawsze jej dochowuje. Przyjrzyjmy się historii
z czasów starożytnych, kiedy państwo izraelskie podzieliło się na
dwie części: północną – Izrael i południową – Judę. Był to okres,
kiedy kraj południowy chylił się ku upadkowi, jednak jeszcze tron
obejmowali królowie pozostający blisko Boga. Gdy w Judzie królem
był Asa, prorok Boży przemówił do niego: „Posłuchajcie mię, Aso
i wszyscy z Judy i Beniamina! Pan jest z wami, gdy wy jesteście
z Nim. Jeśli Go będziecie szukać, znajdziecie, a jeśli Go opuścicie,
i On was opuści”
(2 Kron. 15,2). Jaką naukę przekazuje nam po-
wyższy werset? Bóg nam będzie błogosławił wtedy, kiedy będziemy
z Nim oraz kiedy będziemy go szukać całym swoim sercem. A jeśli
Go nie będziemy szukać, to co On zrobi? Opuści nas. Przestanie na
nas zwracać uwagę, ponieważ sami wybraliśmy życie na własną rękę.
Życie, w którym nie pozostawiliśmy miejsca dla Boga. Wtedy nasze
losy nie będą się układały pomyślnie i nie obejdzie się bez przykrych
niespodzianek. A jeśli nawet staniemy się bogaci i wszystko będzie
na pierwszy rzut oka wspaniale, w rzeczywistości okaże się zupełnie
inaczej – nie odnajdziemy szczęścia, a czas to zweryfikuje. Odwraca-
jąc się od Boga plecami sprawiamy, że On – pomimo silnej miłości do
nas – nie narzuci swojej obecności i swoich rozwiązań. Wtedy szatan
zaczyna realizować własne plany względem nas, po to tylko, abyśmy
jeszcze bardziej oddalili się od Boga.

Jak wyglądała dalsza historia Króla Asy? 16. rozdział i 2. wer-
set Księgi Kronik mówi, że w trzydziestym szóstym roku panowania
Asy wyruszył Baasza, król Izraelski, przeciwko Judzie. Zaś Asa nie
zaufał Bogu i chciał załatwić rozejm po swojemu. Przekupił króla
Aramejskiego przeciw Baaszy złotem i skarbami wyniesionymi ze
świątyni. „W tym to czasie przyszedł do Asy, króla Judy, widzący
Chanani i rzekł do niego: Ponieważ oparłeś się na królu Aramu,
a nie na Panu, Bogu twoim, dlatego wymknie się z twojej ręki
wojsko króla aramejskiego. Czyż Kuszyci i Libijczycy nie byli
wielką potęgą dzięki rydwanom i bardzo licznym jeźdźcom?
A jednak, gdy się oparłeś na Panu, oddał ich w twoje ręce. Albo-
wiem oczy Pana obiegają całą ziemię, by wspierać tych, którzy
mają wobec Niego serce szczere. Postąpiłeś nierozsądnie tym ra-
zem, i dlatego odtąd będziesz miał walki”
(2 Kron. 16,7-9). Bóg nie
pochwalił takiego zachowania.

Przyjrzyjmy się teraz innemu przykładowi – z życia Uzjasza, póź-
niejszego króla Judzkiego. „W chwili objęcia rządów Uzjasz miał
szesnaście lat i panował pięćdziesiąt dwa lata w Jerozolimie. Mat-
ce jego było na imię Jekolia z Jerozolimy. Czynił on to, co jest
słuszne w oczach Pańskich we wszystkim, tak jak czynił jego oj-
ciec Amazjasz. Dopóki żył Zachariasz, który go uczył bojaźni Bo-
żej, szukał on Pana, a jak długo szukał Pana, Bóg mu szczęścił”

(2 Kro. 26,3-5). W powyższym fragmencie znajdujemy odpowiedź,
kiedy Bóg daje się nam znaleźć i poznać jako prawdziwy Ojciec.
Wtedy, gdy Go szukamy i chcemy poznać. Wtedy, gdy chcemy z Nim
utrzymywać relacje i ufać Mu. Zobaczmy, co więcej na ten temat
ma do powiedzenia Słowo Boże: „Pamiętaj o Panu, Bogu twoim,
bo On udziela ci siły do zdobycia bogactwa, aby wypełnić dzisiaj
przymierze, jakie poprzysiągł twoim przodkom. Lecz jeśli zapo-
mnisz o Panu, Bogu twoim, i pójdziesz za bogami obcymi, aby im
służyć i oddawać im pokłon, oznajmiam ci dzisiaj, że zginiesz na
pewno. Jak te narody, które Pan wygubił sprzed twego oblicza, tak
i wy zginiecie za to, żeście nie słuchali głosu Pana, Boga waszego”

(Pwt. 8,18-20).

Co to znaczy pamiętać o Bogu? Co mamy czynić, aby o Bogu
pamiętać? Mam dla Ciebie kilka wskazówek:

  • przestrzegać przykazań Bożych (znajdziesz je tutaj: Wyj. 20);
  • mieć kontakt z Bogiem;
  • słuchać przełożonych;
  • dobrze żyć z rodziną;
  • przestrzegać odpoczynku w siódmym dniu tygodnia;
  • miłować bliźniego;
  • nie lenić się, wykorzystywać dobrze każdy swój dzień;
  • być pokornym, wyzbyć się pychy i chciwości;
  • naśladować Jezusa, studiować Biblię, czytać o Jezusie, poszuki-
    wać Go, być Jego uczniem;
  • być sprawiedliwym;
  • żyć zdrowo (odrzucić używki, wprowadzić zdrową dietę, upra-
    wiać sport);
  • rozwijać się;
  • miłować nieprzyjaciół;
  • nie skupiać się na skarbach ziemskich.

Dlaczego jednak tak trudno zrealizować te warunki? Jeśli nie będzie-
my w stałym kontakcie z Jezusem, jeżeli nasz dzień nie będzie się
zaczynał od poświęcenia się Jemu, a tylko od szybkiej modlitwy typu
„Ojcze nasz”, „Panie Boże pobłogosław mi” albo „Spraw, aby wszyst-
ko układało się według moich myśli” – bo tak często nasza modlitwa
wygląda – to na co liczymy? A gdzie jest czas na czytanie Pisma Świę-
tego, tego poradnika mówiącego nam Jak powinniśmy żyć?

Może teraz jeszcze tego nie czujesz, bo swój koniec widzisz za
trzydzieści lub pięćdziesiąt lat. Tylko, że tak naprawdę nie znasz dnia
ani godziny, czy to powrotu Jezusa, czy to daty swej śmierci. Nie za-
uważamy, jak czas bardzo szybko mija. Wystarczy jednak w swojej
pracy albo w domu powiesić licznik, który będzie odmierzał tygo-
dnie naszego życia. Jeśli masz w tej chwili 40 lat, a średnia życia to np.
60, pozostało Ci lat 20. A to oznacza około 1100 tygodni. Po pewnym
czasie byłoby już 1050 tygodni, potem 999, 990, 950, itd. … Dzięki
temu zauważyłbyś, jak niezmiernie szybko życie ucieka i jak mało
jest czasu, aby poznać Boga jeszcze bliżej, a także przekazać te infor-
macje innym. Bo do czego nas Jezus powołuje? Aby głosić Ewangelię
innym ludziom. Aby przybliżać bliźnim Jego postać i zasady, które
nam zostawił w Słowie Bożym. Powinniśmy dobrze poznać Ewange-
lię i dzielić się nią. Samemu poznać Jezusa, a potem pokazać Go in-
nym poprzez nasze zachowanie i postępowanie. Za cztery lata, gdy-
byś spojrzał na swój licznik, okazałoby się, że zostało ci już tylko 900
tygodni życia. A czas dalej ucieka! Może właśnie dzięki Tobie ktoś
może być zbawiony, ponieważ przyjmie Jezusa do swojego serca?

Czy trudno jest przestrzegać przykazań Bożych? Tym razem Bóg
daje nam odpowiedź w Księdze Powtórzonego Prawa: „Polecenie to
bowiem, które ja ci dzisiaj daję, nie przekracza twych możliwości
i nie jest poza twoim zasięgiem. Nie jest w niebiosach, by można
było powiedzieć: Któż dla nas wstąpi do nieba i przyniesie je nam,
a będziemy słuchać i wypełnimy je. I nie jest za morzem, aby moż-
na było powiedzieć: Któż dla nas uda się za morze i przyniesie je
nam, a będziemy słuchać i wypełnimy je. Słowo to bowiem jest
bardzo blisko ciebie: w twych ustach i w twoim sercu, byś je mógł
wypełnić. Patrz! Kładę dziś przed tobą życie i szczęście, śmierć
i nieszczęście. Ja dziś nakazuję ci miłować Pana, Boga twego, i
chodzić Jego drogami, pełniąc Jego polecenia, prawa i nakazy,
abyś żył i mnożył się, a Pan, Bóg twój, będzie ci błogosławił”
(Pwt.
30,11-16).

Z ciekawych obietnic, które Bóg zostawił w Piśmie Świętym war-
to zwrócić uwagę jeszcze na Księgę Malachiasza: rozdział 3, wiersz
10. W tym miejscu Bóg podkreśla, że jeśli będziesz dbał o Jego mi-
sję tu na Ziemi, to i On odkręci dla Ciebie zawory Błogosławieństw.
Fragment ten brzmi tak: „Przynieście całą dziesięcinę do spichle-
rza, aby był zapas w moim domu, a wtedy możecie Mnie doświad-
czać w tym – mówi Pan Zastępów – czy wam nie otworzę zaworów
niebieskich i nie zleję na was błogosławieństwa w przeobfitej mie-
rze”
. W grudniu 2004 r. zdecydowałem się na zakup samochodu dla
żony, którym mogłaby wozić zimą dziecko do przedszkola. Znajomy
zaoferował się, że ma takie auto dla nas – Opla Astrę Combi, którego
właśnie sprowadził z zachodu, ale obecnie go nie potrzebuje, bo wy-
jeżdża na święta, na kilka tygodni do Niemiec. Powiedział: „Bierz, je-
śli Ci się spodoba zostawisz go sobie, a ustaloną kwotę rozłożę Ci na
nieoprocentowane raty”. Auto faktycznie się sprawdziło i postanowi-
liśmy w styczniu, że je zatrzymamy. Krzysztof po powrocie odwiedził
nas bez uprzedzenia i zaproponował ostateczne dobicie targu. Powie-
dział: „Dzisiaj wystarczy, że wpłacisz 500 zł, a pozostałą kwotę – tak
jak wspominałem – rozłożę Ci na comiesięczne płatności ratalne”.
W tym czasie oddawałem już dziesięcinę z comiesięcznych zysków
i mniej więcej taką kwotę planowałem wpłacić jako dar na rzecz ko-
ścioła. Miałem do wyboru, albo kupić auto i zadowolić Krzysztofa,
albo zapłacić dziesięcinę. Zdecydowałem być wiernym poleceniom
Bożym i przełożyłem dobicie transakcji z Krzysztofem na kolejny ty-
dzień. Krzyśkowi się to bardzo nie spodobało. Ryzykowałem tym, że
się rozmyśli i zabierze mi samochód. Pozostałem mimo to wierny
swojemu postanowieniu. Wieczorem pojechałem przekazać określo-
ną sumę pieniędzy na rzecz kościoła. Wcześniej udałem się na stację
benzynową Orlen, aby uzupełnić paliwo. Pamiętam dokładnie: zo-
stawiłem kopertę z pieniędzmi na siedzeniu, a następnie zacząłem
tankowanie. Dokonując zapłaty w kasie dowiedziałem się, że trwa
konkurs i można wygrać wiele atrakcyjnych nagród. Za kupione pa-
liwo otrzymałem punkty, a 200 punktów wymieniłem na los – zdrap-
kę. Po usunięciu warstwy, za którą kryła się odpowiedź na pytanie
co takiego wylosowałem, ujrzałem napis: Wygrałeś Mercedesa! By-
łem w szoku. Wykonałem od razu telefon do żony z tą informacją,
jednak ona nie chciała dać wiary. Dopełniłem formalności na stacji
benzynowej i wróciłem do auta. Koperta z dziesięciną leżała obok
na siedzeniu. Podziękowałem Bogu za otrzymane Błogosławieństwo.
Było to dla mnie potwierdzenie, że tego dnia dokonałem właściwego
wyboru. Wygranym samochodem szczęśliwie jeździliśmy kilka lat.
Od tamtej pory zawsze starałem się oddawać dziesięcinę, a Bóg spra-
wiał, że wiodło mi się dobrze pod względem finansowym. Zauważy-
łem potem pewną zależność: jeśli któregoś miesiąca zapomniałem
lub opóźniałem przekazanie daru na rzecz Boga, zaczynałem mieć
problemy z płynnością finansową. Dzisiaj jestem pewien, że to nie
był przypadek. Zachęcam Cię do sprawdzenia tego samemu. Bóg
w cytowanym fragmencie mówi wprost: „(…) możecie Mnie do-
świadczać w tym – mówi Pan Zastępów – czy wam nie otworzę za-
worów niebieskich i nie zleję na was błogosławieństwa w przeobfi-
tej mierze”
(Mal. 3.10). Śmiało więc doświadcz Boga.

Jeśli nie chodzisz do kościoła, jeśli nie wiesz, jak i gdzie oddać
Bogu dziesiątą część swoich zysków, możesz wesprzeć projekty
ewangelizacyjne, takie chociażby jak ta książka. Najprościej jednak
wydać te pieniądze na Pismo Święte i wręczyć je tym, którzy jeszcze
go nie mają. Będziesz miał udział w światowej Bożej misji.

Bóg mówi nam, że spełnianie Jego wymagań nie jest ani za trud-
ne, ani nie przewyższa naszych możliwości, a On sam nie jest zbyt
wysoko i zbyt daleko od nas (jeśli chcesz przekonać się na własne
oczy, sprawdź w: Pwt. 30:11-16). Tak często zapominamy o łączno-
ści z Niebem, już z przyzwyczajenia myśląc: „Wczoraj do koleżanki
nie dzwoniłam i nic się nie stało. Dzisiaj nie odezwę się do Pana,
pewnie też nic się nie stanie”. Ba, nawet i tak nie myślimy. Po prostu
zupełnie zapominamy odezwać się do naszego Ojca. Zapominamy,
ponieważ kontakt z Nim nie jest dla nas priorytetem. Szatan tylko
czeka na takie sytuacje, aby na dobre przerwać nasz nawyk systema-
tycznego kontaktowania się z Bogiem. Jak niezwykle to Boga smuci!
Gdybyśmy tylko wiedzieli, jak bardzo szkodliwym jest, spędzić cho-
ciaż jeden dzień bez Jezusa, moglibyśmy uniknąć tak wielu błędów,
kłopotów, a nawet życiowych tragedii. Jeśli liczysz na Boże błogo-
sławieństwo … stań się najpierw prawdziwym dzieckiem Bożym,
a wtedy jak głosi obietnica Jezusa, będziesz mógł góry przenosić
(Mat. 17:20).

Zachęcam do zakupu książki…
wiz

Cena książki – w jednym egzemplarzu – 35 zł tutaj kupisz książkę

Książka w celach ewangelizacyjnych: 20 sztuk – 120 zł

Wojciech Orzechowski