O Bogu

  • Jaki jest Bóg? Jak można Go poznać?

„(…) Wiemy, że nie ma bożka na świecie i że nie ma żadnego
innego boga, oprócz Jednego. Bo chociaż nawet są tak zwani bo-
gowie, czy to na niebie, czy na ziemi, i dlatego jest wielu bogów
i wielu panów, wszakże dla nas istnieje tylko jeden Bóg Ojciec,
z którego pochodzi wszystko i dla którego istniejemy, i jeden Pan,
Jezus Chrystus, przez którego wszystko istnieje i przez którego my
także istniejemy”
(Kor. 8,4-6). W tym rozdziale chcę napisać o na-
szym cudownym i kochanym Ojcu, który jest w niebie. Chciałbym
zwrócić uwagę na to, że jest On Ojcem doskonałym. Wyobrażając
sobie naszych ziemskich ojców wiemy, jak często wiele brakuje im
do ideału… Nie zawsze są tacy, jakich chcielibyśmy mieć. Nie zawsze
możemy powiedzieć: tato, ja Tobie zawdzięczam wiele. Nie zawsze
też chcemy to uczynić. Nie zawsze mamy ochotę przyjść do niego
i powiedzieć: tato, kocham cię. Ale ten Ojciec jest inny. Ten Ojciec
jest wyjątkowy, bo jest Bogiem, wszechmocnym i miłosiernym.

Jak ja Go sobie wyobrażam? Weźmy sytuację, w której dziec-
ko przychodzi do ojca. Gdy mój mały synek przychodzi do mnie
i mówi: „Tatusiu, wiesz co? Ja ciebie kocham i lubię”, w ten sposób
wyznaje mi swoje uczucia. Ja wierzę, że tak samo mogę zwracać się
do mojego Boga. Staram się czytać codziennie Pismo Święte. Słu-
cham różnych kazań, modlę się, pielęgnuję myśli o Nim. Moje uczu-
cia do Stwórcy dobrze wyrażają słowa piosenki Arki Noego: „Nie jest
wcale ciężko, kiedy wiem, że na końcu drogi spotkam Cię. Chociaż
było tyle trudnych dni, codziennie bliżej nieba, warto żyć! Tak jest
mało czasu, mało dni. Serce bije tylko kilka chwil. Nie wiem, czy Cię
poznam, ale wiem, że na pewno Ty rozpoznasz mnie.”.

A Ty, w jaki sposób utrzymujesz kontakt z Bogiem? Czy prosisz
go wytrwale, tak jak dziecko, które przychodzi do ojca i uporczywie
czegoś od niego pragnie? Gdy do mnie przychodzi syn i o coś prosi,
nie zawsze od razu mu ulegam. Mówię: „Czekaj cierpliwie, a na pew-
no się doczekasz; zbieraj pieniądze, będziesz mógł to sobie kupić”.
Ale on przychodzi i prosi, i prosi… I my też czasem powinniśmy się
tak zachowywać – przychodzić do Ojca i cierpliwie Go prosić. A któ-
regoś dnia On na pewno nam odpowie.

Pewnego razu zadzwoniłem do mojego znajomego, Marcina, któ-
remu od dłuższego czasu opowiadałem Ewangelię.
– „Marcin, jak Twoje stosunki z Bogiem?” – pytam go, po czym on
odpowiada:
– „Wiesz … jest tak … Bóg trochę zrobił w moim życiu. Pamiętasz
ten dzień, kiedy razem wracaliśmy z nabożeństwa pod Białoruską
granicą? Wtedy zatrzymaliśmy się na stacji benzynowej, a Ty po-
wiedziałeś, żeby ten papieros był moim ostatnim w życiu, żebym go
zgasił i wrzucił do kosza. Następnie wyrzuciłem wszystkie papierosy,
z całym pudełkiem. A potem postanowiłem, że więcej nie będę palił.
Pomodliliśmy się i Bóg wysłuchał moją prośbę. Więcej papierosów
do ust nie wziąłem. A teraz zmagam się z innymi grzechami. Wiesz,
jak patrzę na to swoje życie, to myślę, że Bóg nie chce, by taki czło-
wiek jak ja był Jego dzieckiem. Ja naprawdę za dużo grzeszę, ja nie
nadaję się, ja nie będę w niebie…”
– „Marcin, kto Ci takie myśli podsuwa? Jak myślisz? Czy to są zupeł-
nie Twoje słowa, które chciałeś wypowiedzieć?” – zapytałem.
– „No nie, ja bym chciał inaczej” – odpowiedział. – „Te słowa podsu-
wa ci szatan. To on chce, żebyś tak myślał, że się nie nadajesz, że Bóg
i kontakty z Nim nie są dla Ciebie. Naprawdę diabłu zależy, abyśmy
żyli w takim przekonaniu. Chce, abyśmy nie czytali Pisma Świętego.
Powiedz mi, jak często czytasz Biblię?”
– „No… nie czytam” – przyznał się Marcin.
– „Czytanie Pisma Świętego i szczera modlitwa – rozmowa z Bogiem
– to pierwszy, podstawowy krok do umocnienia stosunków z Bo-
giem”. Czytając Pismo Święte, uświadamiamy sobie, że Bóg jest na-
szym Ojcem. On w Starym Testamencie był postrzegany jako wielki
Bóg, czasem groźny i surowy. Ale potem przyszedł Jezus i powie-
dział: „Kto mnie widział, widział Ojca” (Jan 14,9). A jaki był Jezus?
Miły, spokojny, uczynny. Chociaż potrafił też nakrzyczeć na kupców
w świątyni. Potrafił faryzeuszom powiedzieć ostre słowa krytyki, gdy
uznał, że to było potrzebne. Czytając Pismo Święte, uświadamiamy
sobie, jaki jest Bóg. Jest dobrym Ojcem wychowującym swoje dzie-
ci w miłości. Zachęcam Cię, żeby pierwszym krokiem, jaki zrobisz,
było postanowienie, że będziesz codziennie czytał Pismo Święte.
– „Dobrze, będę czytał. Wieczorem” – zgodził się Marcin.
– „Marcinie – powiedziałem – wieczorem oznacza tak, jakbyśmy już
nic nie mieli innego ciekawszego do zrobienia i wtedy sięgamy po
coś do czytania. Wieczorem możesz sobie czytać jakieś lektury, gaze-
ty, czasopisma do snu, ale kontakt z Bogiem nie powinien odbywać
się tylko wieczorem. Również, jeśli oczywiście chcesz, ale nie tylko
wieczorem. Owszem, Błogosławieństwo jest ci potrzebne na noc, ale
o ile bardziej na dzień! Postaraj się znaleźć czas na to, żeby otwo-
rzyć Słowo Boże rano. Wystarczy choć 15 minut, aby przeczytać kilka
rozdziałów. Wstań 15 minut wcześniej i zanim cokolwiek zrobisz,
otwórz Pismo Święte i przeczytaj, co Bóg chce Ci powiedzieć”.

Przez następne tygodnie otrzymywałem rano sms-y, kiedy Mar-
cin siadał i otwierał Pismo święte. To było motywacją nawet dla
mnie samego, żeby ani jednego poranka nie zaniechać osobistego
nabożeństwa. Jeżeli rano nie nawiążemy dobrego kontaktu z Bogiem,
tylko zaliczymy szybką modlitwę – to czego się spodziewamy? Że
wszystkie trudy dnia jesteśmy w stanie sami pokonać? Że sami sobie
damy radę? W ten sposób okazujemy, że Bóg nie jest nam potrzebny.
Powinno być przecież tak, że nasze prośby i nasze problemy składa-
my w ręce Ojca, zgodnie z tym, co On sam nam polecił. To powinno
być tak, jak poranny telefon do znajomego. To powinna być chwila,
kiedy mówimy: „Proszę Cię Ojcze, dzisiaj czeka mnie ciężki, a może
łatwy dzień, ale chciałbym go przeżyć bez niemiłych niespodzianek.
A jeśli takie nastąpią, chciałbym, żebyś Ty pamiętał o mnie. Bądź
przy mnie i pomóż mi znaleźć rozwiązania tych wszystkich proble-
mów, które mnie czekają”. Wtedy Bóg jest cały dzień z Tobą. Wszyst-
kie problemy znikają, nawet gdy jedziesz autem i nagle właśnie na
tym skrzyżowaniu miał być wypadek z Twoim udziałem, ale go nie
ma – bo Bóg, Twój Ojciec, to przewidział i zaaranżował tak, że go
uniknąłeś. Jedziesz przez osiedle, dziecko wypada przed auto, ale Ty
jesteś w stanie zahamować i nic mu nie zrobić.

Pewnego razu, jadąc wieczorną porą z Warszawy do Stalowej
Woli, byłem już zmęczony po całym dniu pracy i wielu kilome-
trach jazdy. Chciałem jak najszybciej dotrzeć na miejsce. Jechałem
z prędkością około 150 km/h poza obszarem zabudowanym i nagle
przed moim autem pojawił się pies. Różnie mogło się zdarzyć – przy
takiej prędkości wystarczy chwila nieuwagi, aby doszło do tragedii.
Jechałem wtedy nowym prezentem, który podarował mi Bóg – Mer-
cedesem klasy A. Na szczęście, to był model odporny na wywrot-
ki, czyli na test „łosia”. Pamiętam tylko, że nacisnąłem do końca ha-
mulec i zjechałem na lewy pas, potem widziałem, jak ten pies prze-
skoczył na lewy pas, więc ja wróciłem na prawy i tym samym go omi-
nąłem. Chwilę później, gdy analizowałem całą tę sytuację, a serce mi
kołatało, zdałem sobie sprawę, że wszystko odbyło się w zwolnionym
tempie. Tak jakby Bóg wiedział, że jestem zmęczony i dał mi czas
na to, żebym podjął odpowiednie decyzje, zwalniając czas. Bóg jest
Niesamowity! On wszystko potrafi zaaranżować do tego stopnia, że
nawet w sytuacjach pozornie bez wyjścia, nam pomaga. Kiedy Bóg
mógłby być daleko od nas i spać, On jednak jest z nami i czuwa.
Czasem podejmujemy bardzo nieracjonalne decyzje, a mimo to On
jest z nami. Przychodzi do nas i krok po kroku pisze scenariusz na-
szego życia. W Księdze Malachiasza (1,2) Bóg mówi: „Umiłowałem
Cię!”
. Co to znaczy „umiłowałem”? My naszym bliskim mówimy
„kocham cię”, ja używam tego zwrotu w stosunku do żony, najbar-
dziej kochanej przeze mnie istoty na ziemi. Nie przypominam sobie,
żebym mimo to, kiedykolwiek powiedział do Niej: „Umiłowałem cię,
żono moja”. „Kocham cię” – mówiłem nie raz. „Umiłowałem cię” to
coś ponad wyrażenie „kocham cię”, a jednak nie przypominam sobie,
abym tak się do Niej zwracał. A Bóg przychodzi do Ciebie i do mnie
mówiąc: „Umiłowałem Cię”. Jaka to musi być niesamowita miłość!

Bóg bardzo często płacze nad nami, nad naszymi błędami
i pomyłkami. Ale również często trwa przy nas, czuwa i prowadzi
nas. W księdze Jeremiasza, rozdziały: drugi, trzeci i czwarty, Bóg
pokazuje, jak bardzo nas kocha i jak wielki miał żal do narodu izra-
elskiego i do Judy, że każąc im iść zgodnie z prawem, oni wciąż się
sprzeciwiali. Niektóre cytaty z tej księgi brzmią tak: „Pomnę na mi-
łość twojej młodości, na uczucie czasu twojego narzeczeństwa,
gdy chodziłeś za mną na pustyni, w kraju nie obsiewanym”
(2.2).
„Wprowadziłem was do ziemi ogrodów, abyście się żywili jej owo-
cami i dobrami, lecz wy weszliście i zanieczyściliście moją ziemię,
a moje dziedzictwo uczyniliście obrzydliwością”
(2.7). „Karze Cię
twoja złość, smaga cię twoje odstępstwo, poznaj więc i zobacz, jak
złą i gorzką rzeczą jest, że opuściłaś Pana, swojego Boga i nie ma
u Ciebie bojaźni przede mną – mówi Wszechmogący Pan”
(2.19).
„A przecież to Ja zasadziłem Cię jako szlachetną winorośl, cały
szczep prawdziwy, a jakże mi się zmieniłaś na krzew zwyrodnia-
ły, na winorośl dziką”
(2.21). „Jak możesz mówić: Nie zbrudziłam
się, za Baalami nie chodziłam? Spójrz na swoje postępowanie
w Dolinie, zważ co uczyniłaś młoda, chyża wielbłądzico, bez-
myślnie biegająca swoimi drogami, rwąca się do stepu w niepo-
hamowanej namiętności łapiąca powietrze; któż może jej żądzę
powstrzymać? Wszyscy którzy mają na nią ochotę, nie muszą się
trudzić, znajdą ją w swoim miesiącu”
(2:23-24). „Czy panna za-
pomina swojej ozdoby, oblubienica swojego pasa? Lecz mój lud
zapomniał o mnie od niepamiętnych czasów”
(2:32). „Podnieś
swoje oczy na wzgórza i spójrz, gdzie nie oddałaś się mężczyź-
nie? Na drogach wysiadywałaś oczekująco, jak Arab na pustyni,
i zbeszcześciłaś kraj swoim wszeteczeństwem i swoją złością”
(3:2).
„I znowu teraz wołasz do mnie: Ojcze mój! Ty jesteś przyjacielem
mojej młodości! Czy wiecznie będziesz się gniewał, czy zawsze bę-
dziesz chował urazę? Tak oto mówiłaś i czyniłaś zło, ile tylko po-
trafiłaś”
(3:4-5). „Ja wprawdzie myślałem: Jakżebym chciał uznać
Cię za syna i dać Ci w dziedzictwo ziemię uroczą, najpiękniejszy
klejnot narodów. I myślałem, że będziecie wołać do mnie: Mój Oj-
cze! I nie odwrócicie się ode mnie. Lecz jak kobieta zdradza swo-
jego kochanka, tak wy mnie zdradziliście, domu Izraela – mówi
Pan”
(3:19-20).

Skutkiem nieposłuszeństwa Izraela był najazd narodu babiloń-
skiego i uprowadzenie do niewoli. Bóg bardzo to przeżywał. Pismo
mó-wi, że Bóg płakał nad dziećmi swymi! Tak samo płacze nad nami,
gdy chce, abyśmy szli w prawo, a my idziemy w lewo. W księdze Je-
remiasza (31:2) mówi: „Ukochałem cię odwieczną miłością, dlate-
go też zachowałem dla ciebie łaskawość”
– I tu jest wielka nadzieja
dla mnie i dla Ciebie! – „Znowu cię zbuduję i będziesz odbudowa-
na, Dziewico-Izraelu! Przyozdobisz się znów swymi bębenkami
i wyjdziesz wśród tańców pełnych wesela. Będziesz znów sadzić
winnice na wzgórzach Samarii; uprawiający będą sadzić i zbierać.
Nadejdzie bowiem dzień, kiedy strażnicy znów zawołają na wzgó-
rzach Efraima: Wstańcie, wstąpmy na Syjon, do Pana, Boga nasze-
go! Jestem bowiem ojcem dla Izraela, a Efraim jest moim [synem]
pierworodnym. Słuchajcie, narody, słowa Pańskiego, głoście na
dalekich wyspach, mówiąc: Ten, co rozproszył Izraela, zgromadzi
go i będzie czuwał nad nim jak pasterz nad swą trzodą”
.

W Piśmie Świętym są takie właśnie przepiękne tajemnice
i szatanowi bardzo zależy, żebyśmy się z nimi nie zapoznawali, gdyż
tam jest również ukryta nasza nadzieja, nasz cel, do którego musimy
dążyć. Dlatego odpowiedz sobie dzisiaj, Bracie i Siostro, jak spędzasz
czas z Bogiem, naszym Ojcem kochanym? Ile czasu Mu poświęcasz?
Czy Mu ufasz? Czy każdy dzień oddajesz w Jego ręce? Odpowiedz
sobie szczerze, jak dzisiaj wyglądają Twoje relacje z Bogiem? Czy
zwracasz się do Niego tylko wtedy, gdy czegoś potrzebujesz? Tak jak
syn, będący w internacie i dzwoniący do rodziców po wsparcie finan-
sowe? A może stwierdzasz: „Jestem w stanie sam sobie ze wszystkim
poradzić”. Czy w ogóle doceniasz Jego pomoc?

„Panie, dzięki Ci, że jesteś ze mną znów, gdy potrzebuję Cię. Za
każdy nowy dzień, kiedy budzę się. Gdy w nocy modlę się, cierpli-
wie słuchasz mnie. I gdy mocno śpię, Ty tulisz mnie. I dzięki Ci za
wszystkie dobre dni, a w smutkach jesteś Ty. Pocieszasz zawsze mnie
i wybaczasz błędy mi. Dzięki Ci. Za rękę prowadź mnie, do serca ser-
ce weź i aż po życia kres chcę mieć zawsze pewność, że Ty mnie wy-
brałeś. Dzięki Ci. Ty zmartwychwstałeś. Dzięki Ci. Ty obiecałeś mi,
że będę wiecznie żyć” (Arka Noego – „Nigdy nie zostawisz mnie”).

Zachęcam do zakupu książki…
wiz

Cena książki – w jednym egzemplarzu – 35 zł tutaj kupisz książkę

Książka w celach ewangelizacyjnych: 20 sztuk – 120 zł

Wojciech Orzechowski